Są miejsca na ziemi, które swym urokiem przyciągają nie tylko turystów, ale ludzi szalonych, pełnych pasji i chęci do działań. Oaza artystów jaka wytworzyła się wokół Bodzentyna to niewątpliwie zjawisko ciekawe na ziemi świętokrzyskiej. Zajmują się różnymi dziedzinami sztuki, ceramika, wiklina, książka unikatowa, teatr itd. Żyją w zgodzie z naturą tworząc, tym samym enklawę oparta na tak zwanej turystyce wiejskiej, łącząc przyrodę ze sztuką turystyka z teatrem i edukacją. Góry Świętokrzyskie magią legend i czarem przyrody działają na wyobraźnie ludzi wrażliwych, stąd te najróżniejsze wydarzenia. Tegoroczna III już edycja Festiwalu Wędrowania udowadnia potrzebę tego typu imprez, które oparte są na wzajemnym poznawaniu się i uczeniu poprzez obcowanie z różnorodnością kulturową ukrytą w sercu gór. Organizatorami są Urząd Miasta i Gminy Bodzentyn ,Stowarzyszenie na Rzecz Odnowy Wsi „Odnowica”, Lokalna Grupa Działania –Wokół Łysej Góry .
Idea festiwalu nawiązuje do książki Radka Nowakowskiego Hasarapasa, w której zawarł podział na widziska i niewidziska, a główną osią jest wędrówka. Odwieczna to dola człowieka, bezkres drogi przez życie, sztukę czas, jak kto woli interpretacji jest wiele. Natomiast sam artysta tak to tłumaczy „Widowiska są ogólnie dostępne. Koncerty, spektakle, parady, imprezy jedno lub kilkudniowe. Natomiast niewidziska są ogólnie niedostępne. Warsztaty, kursy, próby,spotkania, seminaria, treningi... Zatem byłyby to imprezy małe. Kameralne. Raczej w wewnętrznym kręgu. Bliżej puszczy-jądra. Ich bazą mogłyby być pracownie artystów i rzemieślników i agroturystyka... ”
Naszą podróż po krętych i artystycznych drogach świętokrzyskich zaczynamy od Kapkaz, już
sama nazwa pobudza wyobraźnie. Dalej może być tylko lepiej, trafiliśmy właśnie na wernisaż
,,sztuka gliny,piasku i kamyków’’ Ewy Skowerskiej Kosmalskiej (ceramika), Marka Cecuły
(ceramika), Marka Wawro (malarstwo) i Jacka Nowakowskiego (malarstwo). Przy suto i ekologicznie
zastawionym stole, spotykają się smakosze sztuki nie tylko kulinarnej. Dania zaś budzą podziw i
zdumienie, jak na przykład pasztet z pokrzyw, czy napój z kwiatu bzu czarnego. Rozmaite smaczki
czekają na nas w zakątku zielarki, która raczy nas kolejnym ,,dziełem‘’ rąk własnych. Od 30 lat
zajmuje się pozyskiwaniem najcenniejszych wyrobów z roślin jakie ziemia świętokrzyska urodziła.
Już w dzieciństwie zbierała zioła, lata praktyki pozwalają jej na eksperymenty. Po wypróbowaniu
kilku specyfików, możemy wyruszyć dalej, bo już za rogiem czai się Wiedźma Rogata. W jej małym
domku gromadzą się dzieci, wchodzimy w momencie czarowania Słońca, można rzecz iż pomyślnie
się powiodło, bo deszczu od kilku dni nie było. Miejscowość Wiącka zamieszkała jest przez kobiety
prowadzące agroturystykę w myśl „u nas nauk bawi, zabawa uczy’’poprzez warsztaty wprowadzają
dzieci i młodzież w świat zapomnianych już wiejskich obrządków. W Izbie Lnianej, poznamy proces
powstawania płótna lnianego, oraz narzędzia to tego potrzebne. W piecu chlebowym upieczemy
podpłomyki, a jeśli się pobrudzimy przy tych czynnościach, to w balii z szarym mydłem się
wypierzemy. Małe muzeum tkactwa działa od roku, ale już cieszy się popularnością wśród gości,
których wita uśmiechnięta pani gospodyni. Akurat tak się składa, że nie wszyscy w tym czasie
tryskają humorem, wręcz przeciwnie siekiery latają. Więc po cichutko kierujmy się dalej do
Bodzentyna , pomijając już muzeum siekier i słynnego na całą okolice właściciela pana Adolfa
Kudlińskiego.
Upojeni dotychczasowymi atrakcjami niezwłocznie udajemy się do Dąbrowy Dolnej, gdzie czeka
nas mistyczny wieczór z Teatrem Węgajty. Tu czas płynie inaczej, zatrzymujmy się w leśniczówce u
pana Krzysia Wrony, gdzie sztuka splata się z przyrodą tworząc niecodzienną architekturę. Właśnie
tutaj byliśmy świadkami niezwykłych spotkań, rozbudzania talentów tanecznych, muzycznych, a
wszystko to w duchu wielokulturowym. Płynąca fala muzyki etnicznej przenosi nas w świat
odległych krain, taniec zaś uwalnia ciało od nadmiaru emocji, które kłębią się jak szalone. Litewskie,
Promsel
Turtysta ruskie, bałkańskie , żydowskie i wiele innych tańców, które porywają publiczność. Czujemy
niesamowitą energię, w tej prostocie zawarta jest cała masa życiodajnych drobinek, malutkich
gestów,które wypuszczone w przestrzeń dają zjawiskowy efekt. Obcowanie w takim towarzystwie
sprzyja rozwojowi duchowemu.
Zaczątków tego typu działań teatralnych upatrujemy w obrzędach świątecznych z różnych regionów
Polski. Teatr Wiejski Węgajty zainteresowania zwrócił ku szeroko rozumianej kulturze wiejskiej,
ludowej. Sedno twórczości Węgajt, zarówno teatralnej, jak i muzycznej, leży w wyłuskiwaniu z tego,
co jest już tylko etnograficznym zapisem świata (ze starych melodii, historii, gawęd, pieśni i podań),
jego żywej istoty objawiającej się podczas międzyludzkiego spotkania. W żywym kontakcie kultura
ludowa odsłania swe drugie oblicze. Pod powierzchnią nieprawdopodobnych ludowych opowieści,
prościutkich przyśpiewek czy zaśpiewów kryje się ideologiczno-religijny sposób pojmowania świata,
a dokładniej życia w nim. Kultura ludowa, pozostając w swych objawach różnorodna, prowadzi
zawsze do myślenia ekologicznego, rozumianego jako życie w zgodzie z ludźmi i przyrodą.
Roztańczonym krokiem i umysłem wracamy do miasta, by kolejnego dnia na nowo zawitać do
krainy legend, czarownic, zbójów i artystów. Na dobry początek odwiedzamy Radka
Nowakowskiego w jego Liberatorium, czyli świecie książek nieopisujących. Jest to pracownia gdzie
powstają rzeczy unikatowe, okraszone muzyką nieziemską jak sam twórca.
Zaś w Bodzentynie czekają kolejne atrakcje wraz z Wędrownymi Komediantami wkraczamy na teren
Zamku. Paradują już szczudlarze, cykliści, orkiestra OSP Bodzentyn przygrywa, ludzie coś tam
zajadają, słońce pali jak na pustyni. Ruiny zamku już za moment będą oblężone przez dziwne
postacie, ogromne kolorowe maski, nawiązujące do różnych kultur, kolorów skóry i obyczajów.
,,Porywacze ciał'' na szczęście nikogo nie porywają , ale za to za pomocą zabawy i czarów uczą tolerancji w świecie. Nad nami pokaz moto paralotni, na scenie zaś prezentuje się zespół Fire
Flower, emocje ostudzą nam lody serwowane w budkach.
Dla spragnionej i wytrzymałej publiczności ucztę duchową dwóch dni festiwalu zakończył Kinior
wraz z Orkiestrą Świętokrzyską-Hasarapasa. Przed sceną tańcowały komary, ćmy i wszelkie inne
stworzenia i ludzie też. Oddech puszczy i echa wędrownych wspomnień festiwalowych na długo
zapadną w pamięci. Różnorodność programowa, pozwalała każdemu turyście na miłe spędzenie
czasu. Bądzmy wdzięczni takim ludziom jak Krysia Nowakowska i cała ekipa Stowarzyszenia
Odnowica, że chcą nam w taki właśnie sposób przybliżać sztukę. Jeśli mamy jakieś za i przeciw
zawsze możemy się dołączyć i razem tworzyć naszą małą kulturę świętokrzyską.